Czy Ty też masz ubezpieczenie domu i trochę liczysz na to, że nigdy się nie przyda?
Ja też tak miałem. Do czasu.
Pewnego dnia w Zielonej Górze spadło tyle deszczu, że mój dom powiedział: stop. Woda przedostała się do tablicy rozdzielczej, spaliły się wszystkie bezpieczniki – te w środku i te w zewnętrznej skrzynce licznikowej. Zgasło światło, dosłownie i w przenośni.
Dzięki temu doświadczeniu dowiedziałem się, jak ubezpieczenie działa w praktyce. Opowiem Ci, co zrobiłem krok po kroku i jak dostałem pełne odszkodowanie – 2 378,82 zł.
Co się wydarzyło
Obfite opady, woda weszła gdzieś przez dach, zalała tablicę rozdzielczą, spaliły się wszystkie bezpieczniki. W takich sytuacjach nie ma czasu do stracenia.
Co zrobiłem od razu
Najpierw dokumentacja. Sfotografowałem wszystko, co było uszkodzone, zanim cokolwiek ruszyłem. Bez zdjęć trudno cokolwiek udowodnić – to zasada, którą powtarzam klientom od lat, a tutaj sprawdziłem ją na własnej skórze.
Potem telefon do elektryka. Godzinę później był fachowiec, który obejrzał instalację i powiedział wprost: trzeba wymienić wszystko. Następnego dnia wrócił z częściami, zrobił pomiary i wystawił fakturę. Dokładną: robocizna osobno, materiały osobno. Do tego ekspertyza.
Kiedy zgłosiłem szkodę
Na drugi dzień, przez formularz online na stronie ERGO Hestii. W OWU jest zapis, że szkodę należy zgłosić niezwłocznie – i warto potraktować to poważnie. W formularzu opisałem sytuację i dołączyłem zdjęcia.
Jeśli nie wiesz, jak to zrobić – zadzwoń najpierw do swojego agenta. Ja tego nie zrobiłem, bo sam nim jestem.
Jak wyglądała likwidacja szkody
Po dwóch, trzech dniach skontaktował się likwidator. Poprosił o akt własności i numer konta. Przesłałem wszystko przez konto klienta – razem z fakturą i ekspertyzą.
Po kilku dniach przyjechał mobilny likwidator. Zrobił zdjęcia, obejrzał uszkodzone elementy. Nadal je miałem – nie wyrzuciłem, bo wiedziałem, że będą potrzebne do oględzin.
Decyzję o wypłacie dostałem po 14 dniach. Pełna kwota z faktury: 2 378,82 zł.
Dokumenty, które zrobiły robotę
Ekspertyza elektryka oraz faktura z rozdzieleniem kosztów materiałów i robocizny. To wystarczyło.


Czego się nauczyłem
Choć ubezpieczeniami zajmuję się od ponad 26 lat, była to moja pierwsza szkoda jako właściciela domu. Kilka rzeczy zobaczyłem inaczej niż dotąd.
Dobra polisa działa, ale tylko wtedy, gdy po Twojej stronie też wszystko gra. Liczy się szybkość zgłoszenia, dokumentacja i komplet dokumentów. Nie szczęście.
Co warto zrobić po szkodzie
Zrób zdjęcia – od razu, zanim cokolwiek ruszysz. Skonsultuj się z agentem, jeśli masz wątpliwości. Nie zwlekaj ze zgłoszeniem. Trzymaj uszkodzone przedmioty do czasu oględzin. Poproś specjalistę o ekspertyzę. Zadbaj o fakturę z wyszczególnieniem kosztów. Zapisuj, z kim rozmawiałeś i kiedy.
Masz pytania o swoją polisę? Wiesz, gdzie mnie znaleźć.



Przy zalaniu rozdzielnicy ważne jest też, żeby nie „sprawdzać, czy już działa” przed pomiarami elektryka — przy instalacjach z PV lub zasilaniem awaryjnym dochodzi jeszcze strona DC, która potrafi być pod napięciem mimo wyłączonego zasilania z sieci. Z praktyki dodałbym do zdjęć także numery aparatów, falownika/regulatorów i protokół pomiarów izolacji, bo ułatwia to później rozmowę z likwidatorem.
Dziękuję za cenne uwagi 🙂 Zapewne tak jest, jak Pan Pisze.
Każda szkoda jest inna, ta była dość prosta i nie było potrzeby robienia dodatkowych czynności, ponieważ w domu nie ma fotowoltaiki, a żadne urządzenie nie uległo uszkodzeniu i jedynie zabezpieczenia były do wymiany.
Gdyby zniszczeniu uległy również inne urządzenia, to tak, jak Pan pisze, potrzebne byłyby dodatkowe dokumenty czy zdjęcia, choćby zdjęcia tabliczek znamionowych.