Dlaczego najtańsze ubezpieczenie prawie zawsze okazuje się najdroższe?

Przyszedł do mnie Klient po szkodzie. Sąsiad z góry zalał mu mieszkanie, klasyka. Szkoda została wyceniona na 35 000 zł. Był tylko jeden problem: jego polisa opiewała na sumę ubezpieczenia równą 20 000 zł. Na wyremontowane mieszkanie w centrum, w standardzie europejskim.

Dostał 20 000 zł, 15 000 zł musiał dopłacić z własnej kieszeni.

Co tak naprawdę kupujesz za te 200 zł rocznie?

Kiedy kupujesz polisę przez porównywarkę albo wybierasz między kilkoma ofertami, najczęściej patrzysz na jedną liczbę – na składkę. 200 zł, 300 zł, 500 zł… i decyzja gotowa.

To całkowicie zrozumiałe. Nikt nie lubi przepłacać. Nikt nie planuje mieć szkody.

Ale tańsza polisa jest tańsza z konkretnych powodów. I zazwyczaj jest ich kilka jednocześnie.

Niedoubezpieczenie – najczęstszy i najdroższy błąd

Tanie polisy majątkowe mają sumy ubezpieczenia rzędu 20 000-30 000 zł. To kwota, do której towarzystwo odpowiada za szkodę. Brzmi rozsądnie, dopóki nie zdarzy się poważna szkoda.

Pożar, powódź, włamanie z dużymi stratami – i klient dostaje tyle, ile wynosi suma ubezpieczenia. Nie tyle, ile stracił.

Ale jest coś, o czym mało kto myśli przy zakupie – sublimity. To wewnętrzne limity w ramach sumy ubezpieczenia, które decydują, ile maksymalnie wypłaci towarzystwo za konkretną kategorię mienia.

Miałem klientkę, która ubezpieczyła mieszkanie na 10 000 zł w zakresie kradzieży. Stwierdziła, że co jej ktoś może ukraść. Miała włamanie i skradziono jej biżuterię wartą ok. 20 000 zł. Dostała 5 000 zł, bo sublimit na biżuterię wynosił 50% sumy ubezpieczenia.

Drugi przypadek: klientowi skradziono z piwnicy komplet opon zimowych. Wypłacili mu 1 500 zł. Dlaczego? Miał na polisie sumę ubezpieczenia 10 000 zł, a sublimit na mienie w pomieszczeniach przynależnych wynosił 15%. Opony były warte znacznie więcej.

Rowery, opony, narzędzia, sprzęt sportowy – ludzie trzymają w piwnicach rzeczy wartościowe i często w ogóle nie wiedzą, że polisa chroni je tylko do pewnego limitu. Albo chroni symbolicznie.

Zakres i wyłączenia – jeden na dziewięciu poszkodowanych nie dostaje nic

Jedno z towarzystw ubezpieczeniowych podaje, że ok. 11% wszystkich zgłoszonych szkód kończy się odmową. Dwie główne przyczyny to brak przedmiotu ubezpieczenia w zakresie polisy i za wąski zakres ochrony. Nie błąd w dokumentach, nie zła wola klienta. Po prostu polisa nie obejmowała tego, co się stało.

Tańsze polisy działają w systemie ryzyk nazwanych. Towarzystwo wypłaca odszkodowanie tylko za zdarzenia wymienione wprost w umowie. Pożar – tak. Zalanie przez sąsiada – tak. Ale szkody spoza listy są poza zakresem ochrony. Koniec, kropka.

Droższe polisy działają w systemie all risk. Chronią od wszystkiego, co nie jest wprost wyłączone. W przypadku wątpliwości domniemanie działa na korzyść klienta, nie towarzystwa.

Przykład: włamanie przy niezamkniętych drzwiach. Przy tańszej polisie – odmowa. Przy polisie all risk – wypłata, choć zazwyczaj do określonego limitu. Ta sama sytuacja, zupełnie inny wynik.

A wyłączenia? Każda polisa je ma, to normalne. Pytanie, ile ich jest. Tańsze polisy mają listy wyłączeń znacznie bardziej rozbudowane niż droższe. Odmowa z powodu wyłączenia to nie błąd systemu. Polisa zadziałała dokładnie tak, jak była zawarta. Klient po prostu nie miał świadomości, co kupuje.

Definicje, które decydują o wypłacie

Miałem klienta, któremu wiatr przewrócił płot. Zgłosił szkodę – miał ubezpieczenie od huraganu. Towarzystwo sprawdziło dane IMGW. Prędkość wiatru w tym miejscu i czasie nie przekroczyła progu zapisanego w OWU. Odmowa. Klient nie miał pretensji, bo towarzystwo miało twarde liczby. Płot leżał, ale huraganu, zgodnie z OWU, nie było.

To jest właśnie mechanizm definicji. Mało kto je czyta, a to one często decydują, czy towarzystwo uzna szkodę czy nie.

Najczęściej spotykany próg dla huraganu to 15 m/s lub 17,5 m/s, zdarza się i 24,5 m/s. W polisach all risk definicja huraganu zazwyczaj nie zawiera progu prędkości — wiatr narobił szkód, towarzystwo nie docieka, jaka była jego prędkość.

Zalanie działa podobnie. Towarzystwa wymagają określonego natężenia opadów, potwierdzonego przez stację meteorologiczną. Jeśli stacja nie zarejestrowała wymaganego minimum – masz zalaną piwnicę, jest szkoda, ale nie ma wypłaty odszkodowania.

Przepięcie to osobna historia. Jedne polisy obejmują tylko nagły skok napięcia, inne – każdą zmianę napięcia w sieci. To fundamentalna różnica. Skok napięcia to wzrost, choćby na ułamek sekundy. Zmiana napięcia obejmuje też jego spadek. Klient ze spalonym telewizorem i routerem często słyszy: „szkoda nie spełnia definicji przepięcia”. I ma rację, że jest zaskoczony, bo nikt mu tego przy sprzedaży nie powiedział.

Trzy pytania zanim podpiszesz

Na ile jest ubezpieczone moje mieszkanie i czy ta kwota odzwierciedla jego realną wartość? Jeśli mieszkanie z wyposażeniem jest warte 300 000 zł, a polisa zawarta jest na 20 000 zł, to nie ochrona, to sztuka dla sztuki.

Jakie są sublimity, szczególnie na biżuterię, gotówkę czy mienie w pomieszczeniach przynależnych? Piwnica, w której znajdują się rowery i opony powinna uwzględniać je w sumie ubezpieczenia.

Co jest wyłączone i jak są zdefiniowane kluczowe zdarzenia? Huragan, przepięcie, zalanie – zapytaj wprost. Dobry agent odpowie bez wahania. Jeśli odpowiedź jest mglista – to też jest informacja o tym, z kim masz do czynienia.

Ubezpieczenie kupujesz raz w roku. Działa w momencie, kiedy naprawdę je potrzebujesz, albo… nie działa wcale.

Masz wątpliwości, czy Twoja polisa rzeczywiście Cię chroni? Wiesz gdzie mnie znaleźć.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry